Zapraszam Was, abyśmy teraz przeszli wspólnie drogę krzyżową Pana Jezusa, prowadzeni w rozważaniach przez Ducha Świętego
Stacja I Pan Jezus skazany na śmierć.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.
Stoisz niewinny. Słuchasz wyroku. Przyjmujesz go. Zgadzasz się, aby się ofiarować. Najwyższy Kapłan składa ofiarę z własnego życia, posłuszny woli Bożej. Zgadza się na tę życiodajną śmierć.Wiedziałeś, że nie ma innej drogi zbawienia ludzkości, że nie ma doskonalszej ofiary przebłagalnej i że na tym ołtarzu musisz złożyć Siebie, ofiarować Siebie.Stałeś cichy i pokorny. Myślałeś tylko o człowieku i o jego zbawieniu. I choć nikt tego nie rozumiał, Ty właśnie rozpocząłeś misterium – zbawcze misterium.Tyle razy bronimy się przed niesprawiedliwym wyrokiem, niesprawiedliwym sądem, przed każdą niesprawiedliwością. Chcemy ją zrzucić z siebie. Krzyczymy: ” To – nie ja, to – nie tak.”A Ty Jezu, stałeś jak niemy Baranek. Z poddaniem przyjąłeś wolę Bożą. Ilekroć przyjmujemy wolę Bożą w swoim życiu wchodzimy w misterium Twej zbawczej męki i jednoczymy się z Twoją ofiarą. Jezu, naucz nas mówić: „Niech będzie Twoja wola.”
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.
Stacja II Pan Jezus bierze krzyż na Swoje ramiona.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.
„On się obarczył naszym cierpieniem. On dźwigał nasze boleści.” On nosił całą naszą nieprawość, każdy nasz grzech, każdą nędzę, każdą słabość, każdy czyn bez miłości, każdy czyn przeciwko miłości. Ciężki był krzyż, krzyż grzechów całego świata. Nie wahałeś się, ująłeś go, ucałowałeś, uświęciłeś swoją świętością. Patrzysz na każdego z nas i mówisz: „ Nie lękaj się, oddaj Mi swój grzech, swoją słabość, swoją nędzę, a Ja poniosę je na swych barkach. I tam na krzyżu, na Golgocie oczyszczę twoją duszę i przemienię twoje serce. Przyodzieję je w świętość, czystość i prawość. Zabiorę twoje serce, a dam ci serce nowe. Dam ci duszę obmytą w Wodzie i oczyszczoną we Krwi. Oddaj Mi wszystko, oddaj każdy swój grzech. Chcę go wziąć, niezależnie ile waży i jak będzie ciężko. Przyjdź i oddaj. Ja umrę za ciebie.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.
Stacja III Pan Jezus upada po krzyżem po raz pierwszy.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.
Byłeś zbyt słaby, było zbyt ciężko. Upadłeś. Każdy mój upadek oddala mnie od Boga, rani i osłabia jeszcze bardziej. Jezu, przyjąłeś to cierpienie za mnie. Mówisz mi, że tylko Ty masz moc mnie podnieść. Pouczasz, że kiedy leżę na ziemi pod ciężarem swojego grzechu to muszę skierować swój wzrok ku górze wołając o Twoją pomoc. Ty wziąłeś moją bezsilność i zagubienie, moją ciemność i moje rany. Powstałeś po to, bym i ja mógł powstać, bo mam Cię naśladować. Mam iść Twoją drogą. Powstań i idź. Jezus już przeszedł tę drogę. On cię poprowadzi.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.
Stacja IV Pan Jezus spotyka Swoją Matkę na drodze krzyżowej.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.
Serce Mojej Matki złączyło się w gorącej miłości z Moim cierpiącym Sercem. Jak bardzo musi cierpieć człowiek, który doświadcza odrzucenia, zdrady, braku miłości, pogardy, poniżenia czy zniesławienia. Spotkanie człowieka z Matką Bożą przywraca mu nadzieję, pokój, miłość i przynosi błogosławieństwo. Serce Matki jest czułe, wierne i kochające. Jej miłość przemienia smutek w radość. Na każdej drodze krzyżowej, na drodze krzyżowej twojego życia już nigdy nie będziesz sam. Masz Matkę! Cokolwiek cię spotka w życiu, w jakikolwiek sposób pobłądzisz czy zagubisz się, Ona zawsze czeka gotowa, aby przyjść ci z pomocą, jeśli tylko poprosisz: „Pomóż mi Matko”. I nigdy cię nie zostawi. Jej gorąca miłość pocieszyła Mnie i dodała Mi sił na Mojej drodze krzyżowej. Moja Matka będzie też z wami, jeśli Ją o to poprosicie.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.
Stacja V Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.
Patrzysz na mnie jak unikam trudu i bólu, jak wybieram inną drogę, żeby czasem się nie zmęczyć, nie pobrudzić. Omijam ludzi, żeby dali mi spokój. Nie podaję pomocnej ręki, bo to by mnie kosztowało. Wolę stać z boku, przyglądać się. Nie chcę podchodzić bliżej Ciebie, byś czegoś ode mnie nie zażądał, byś nie kazał mi z czegoś zrezygnować, z czegoś co lubię, co uznałem za swoje. Wolę powiedzieć: „Nie wiem, czy Ty w ogóle jesteś. Sądzę, że w tej sprawie, mam rację. Ja uważam, to za słuszne. Twoje przykazania się zdezaktualizowały. Teraz są inne czasy. Pokora, bojaźń Boża, czystość, czy świętość są już nieaktualne. ”Jezu, daj mi zrozumieć i przyjąć sercem Ciebie i Twoje przykazania, bo inaczej zagubię się w sobie, w swoim egoizmie, zatopię się w ubóstwianiu siebie, zamknę serce na ofiarną miłość, stanę się samolubem. Tylko w Tobie jest zbawienie, tylko w Tobie jest prawda, droga i miłość.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.
Stacja VI Św. Weronika ociera twarz Panu Jezusowi.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.
Patrzysz na mnie i szukasz we mnie Weroniki – jej odwagi, wyobraźni miłosierdzia, współczucia i poświęcenia. Tak łatwo zasłaniam się nieśmiałością, brakiem pomysłu jak pomóc, brakiem impulsu do rozpoczęcia działania. Stwierdzam – trudno, za późno się zdecydowałem. Nie wiem nawet, czy to miałoby sens. Ty przeszedłeś obok. Problem z głowy. Przeszedłeś, ale spojrzałeś szukając mojej miłości. Jezu, nie daj mi spóźnić się z miłością.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.
Stacja VII Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.
Grzech się powtarza. Słabość wygrywa. Powielam upadki i coraz więcej mam żalu i pretensji do siebie. Unikam Ciebie, bo jak Ci spojrzeć w oczy. Jak przyjść do Ciebie z moim brudem. Omijam kościół, by tylko nie patrzeć na Ciebie. Moja wiara słabnie, bo mój grzech coraz bardziej odrywa mnie od Ciebie. Ty nic nie mówisz. Czekasz. Patrzę na Ciebie ukradkiem, a Ty cały w bólu i cierpieniu. Powoli podnosisz się z ziemi. Ile razy jeszcze upadnę, tego nie wiem. Ty pokazujesz drogę. Mówisz: „Wstań. Przyjdź do Mnie. Ja dam ci siły. Ja cię podźwignę. Nic ci nie będę wypominać. Przyjdź do Mnie. Nie lękaj się. Ja wezmę cię za rękę. Pójdziemy razem. Tam na krzyżu, wszystko ci przebaczyłem. Przyjdź do Mnie i oddaj Mi swój grzech, swój ciężar. Ja czekam ze swoim zbawieniem.”
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.
Stacja VIII Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.
Szedłeś sam w bólu i cierpieniu, ale dostrzegłeś płaczące kobiety. Płakały nad Tobą, żałowały Ciebie widząc, jak cierpisz. Wzruszyłeś się ich płaczem. Zwróciłeś się do nich i pouczyłeś: „Nie płaczcie nade Mną. Płaczcie nad uschłym drzewem, nad tym, które usycha, które nie przynosi owocu. Płaczcie nad sobą, nad tymi, którzy są obok was, którzy potrzebują waszych łez, aby na nowo ożyli. Niech wasze łzy zroszą ziemię, aby to, co więdnie – odżyło. Wasze łzy są im potrzebne, tak wiele możecie przez nie uczynić.” Wielka jest moc modlitwy błagającej za siebie i innych, z oczami pełnymi łez, z prawdziwą skruchą i żalem. Te łzy wzruszają głęboko i poruszają Serce Boga.Jezus przystanął i nadał sens tym łzom – sens zbawczy po to, aby nie płynęły na próżno, bezowocnie, żeby nie płynęły tam, gdzie nie jest to potrzebne, aby się nie marnowały.Niech wasza prawdziwa skrucha i wasze błagania będą okryte zbawczymi łzami, wtedy poruszą Serce Boga, Jego miłosierne Serce.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.
Stacja IX Pan Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.
Idziesz coraz słabszy. Coraz bardziej ogarnięty bólem, upadasz, kaleczysz się dotkliwie. Już blisko, ale trzeba wstać. Trzeba iść dalej. Nie można się tu zatrzymać. To jeszcze nie koniec. Trzeba dojść do celu. Nie zatrzymuj się. Niech nic nie zatrzyma cię w drodze, ani cierpienie, ani choroba, ani samotność czy starość. Nie tłumacz się, że nie masz już sił, że już tyle przeszedłeś, że już wystarczy, albo, że nie wiesz jak powstać, jak wyjść z trudnej sytuacji. A może coś tak bardzo cię pociągnęło, pochłonęło, że uznałeś to za swój cel. Zamieniłeś niebo, na którąś z ziemskich przyjemności i nie patrzysz już w górę. Cokolwiek przeżywasz. Na jakimkolwiek jesteś etapie drogi. Jakiejkolwiek potrzebujesz pomocy, by iść dalej i wyżej, do celu, który jest tylko jeden. W jakimkolwiek jesteś zagubieniu. Jak bardzo zszedłeś z tej jedynej wąskiej drogi – poproś Jezusa: ” Pomóż mi wstać. Poprowadź mnie. Daj, by to był mój ostatni upadek. ”
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.
Stacja X Pan Jezus z szat obnażony.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.
Oddałeś za mnie wszystko, nawet szaty, nawet godność. Nic nie zostawiłeś sobie. Dokładnie – nic. Czy mogę zrozumieć tak wielką miłość? Ofiara absolutna, całkowita, bez żadnego -„ale”. To dlatego, aby przywrócić mi moją godność, bym mógł przyjść do Ciebie pod krzyż i powiedzieć: „Jezu, umarłeś za wszystkie moje grzechy.” Nie mówisz mi: „Nie”, ale mówisz : „Pragnę cię zbawić całego, ze wszystkich twoich grzechów, nawet tych, w których utraciłeś swą godność i czystość. Ja wziąłem je na Siebie i za nie umarłem. To jest miłość, którą cię umiłowałem.” Nie lękaj się zbliżyć do tak wielkiej miłości.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.
Stacja XI Pan Jezus przybity do krzyża.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.
Teraz ofiarowałeś swoją wolność. Dałeś swoje ręce i nogi, by je przybito do krzyża. Nie możesz już chodzić i nauczać, nie możesz rozdawać chleba i uzdrawiać. Zabrano Ci wolność ciała, ale nie potrafiono pozbawić Cię wolności ducha, serca i umysłu. Jezu, Twoja wolność została ukrzyżowana dla mnie, abym był uwolniony z każdej mojej niewoli. Ty pokonałeś moją niewolę. Zapłaciłeś mój dług niewolnika. Ofiarowałeś mi wolność. W Tobie jestem wolny. W Twoich ranach jest moja wolność.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.
Stacja XII Pan Jezus umiera na krzyżu.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.
Wykonało się. Ojcze, wszystko ofiaruję Tobie, całe dzieło odkupienia. Zbudowałem most, po którym już zawsze człowiek będzie mógł dojść do Ciebie. Ja jestem drogą i tylko przeze Mnie, przez Moją ofiarę, przez Moją śmierć prowadzi droga do życia. Przebite włócznią Serce – pękło i wypłynęła Krew i Woda. Miłosierdzie rozlało się na cały świat. Kto spragniony niech przyjdzie i pije, niech obmywa się z brudu grzechu, niech leczy swoje rany. Przyjdźcie do Mnie. Przyjdźcie pod Mój krzyż. Ta Krew daje życie. Ta ofiara została złożona za was, abyście żyli.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.
Stacja XIII Pan Jezus złożony w ramiona Swojej Matki.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.
Matka pełna boleści, ale ta boleść nie jest rozpaczą. Ta boleść nie jest brakiem nadziei. Ta boleść jest połączona z miłością i czcią. Matka składa hołd swojemu Synowi za dzieło odkupienia. Przytula do serca Ciało Zbawiciela i otacza swoją miłością i uwielbieniem. Trwa w bólu, a zarazem w zachwycie nad Bożym planem, który się wypełnił. Zrozumiała, że Bóg oddał swoje życie za życie człowieka. Życie za życie. Tak bardzo ukochał człowieka. Ukochał, aż po śmierć. Matka trzymając w ramionach swojego martwego Syna mówi do nas: „W tej śmierci jest wasze życie. W tej miłości jest wasze zbawienie. Otwórzcie serca, aby spłynęła w nie łaska zbawienia.”
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.
Stacja XIV Pan Jezus złożony w grobie.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.
Kamienny grób. Po ludzku wszystko skończone. Po ludzku śmierć to koniec. Nie tak jest po Bożemu. Uwierz w to, a żyć będziesz. Uwierz, że zmartwychwstałem, pokonałem grób i śmierć i że pokonam twoją śmierć, jeśli w to uwierzysz i będziesz chciał żyć w Moim królestwie. Miłość nie umiera. Miłość się nie kończy. Nie jest, aż po grób, ale jest ponad grób. Bo Miłość to życie. Miłość to zmartwychwstanie. Twój grzech został odkupiony. Niebo zostało otwarte dla ciebie, a Ja czekam we drzwiach, aby cię przeprowadzić przez bramę nieba do Mojego królestwa. Ja jestem tą bramą. Przyjdź do Mnie i poproś: „Zbaw mnie Jezu.”
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami

Różaniec z Matką Bożą
Wierzę w Boga… Ojcze Nasz… Zdrowaś Maryjo… 3x Chwała Ojcu…
Tajemnice radosne
Tajemnica I Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie
Żyłaś ubogo, cicho i pokornie. Twoje życie zanurzone było w Bogu. Twoja praca, modlitwa, Twoje pragnienia- wszystko było Jemu poddane. Byłaś otwarta i gotowa na przyjęcie woli Bożej. Był ranek. Klęczałaś modląc się poranną modlitwą, zasłuchana w Boga i pełna uwielbienia. Nagle rozbłysło nadzwyczajne światło i zobaczyłaś Bożego Posłańca. Zlękłaś się, ale Jego słowa były łagodne i pełne pokoju: „Nie bój się Maryjo.” Słuchałaś z uwagą, słuchałaś sercem i powoli zaczynałaś rozumieć, że Bóg wybrał Ciebie na Matkę swojego Syna. Pokornie skłoniłaś głowę. Zapytałaś: „Jak się to stanie? ” Jednak, jakakolwiek padła by odpowiedź, byłaś gotowa wypełnić wolę Bożą. Tak dalece ufałaś Bogu, że cokolwiek by od Ciebie zażądał, to na wszystko byś się zgodziła, pomimo, że rozpoznałaś w tej Bożej woli trudną dla siebie sytuację. Byłaś przecież po zaślubinach z Józefem. Jednak Twoje serce głęboko ufało Bogu. Byłaś gotowa do całkowitego poświecenia, a nawet śmierci. Odpowiedziałaś : „Oto Ja, służebnica Pańska. Niech mi się stanie według twego słowa.” Oddałaś swoje życie Bogu i przyjęłaś Życie poczęte z Ducha Świętego. Maryjo, Oblubienico Ducha Świętego módl się za nami.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…10x Chwała Ojcu…
Tajemnica II Nawiedzenie Św. Elżbiety.
Czy można nie podzielić się tak ogromną radością ? Czy można ją zatrzymać tylko dla siebie, ukryć gdzieś w sobie głęboko? Pod Twoim sercem zamieszkało Życie, zamieszkał Bóg. Chciałaś podzielić się tą radością. Chciałaś ujrzeć Elżbietę, o której macierzyństwie mówił Anioł. Z pośpiechem wyruszyłaś w drogę. Kiedy tylko przywitałaś Elżbietę, Duch Święty napełnił ją i o wszystkim pouczył. Wykrzyknęła w uniesieniu: „Matka mojego Pana! ” A Ty nareszcie mogłaś otworzyć swe usta, aby wypowiedzieć Magnificat : „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego Imię. ”Maryjo, Matko mojego Pana – módl się za nami.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…10x Chwała Ojcu…
Tajemnica III Narodzenie Pana Jezusa
Trudna i długa była droga do Betlejem. Dopiero późnym wieczorem dotarliście na miejsce. Byłaś bardzo zmęczona i czułaś zbliżający się poród. Józef próbował znaleźć dla Ciebie jakieś godne miejsce, ale na próżno. W modlitwie poleciłaś wszystko Bogu i nagle usłyszałaś: „Pójdźcie do stajni” W swej pokorze i z ufnością w sercu przyjęłaś tę propozycję. W Twoich myślach wciąż tkwiły słowa, które kiedyś wypowiedziałaś : „Oto Ja służebnica Pańska. Niech mi się stanie według twego słowa." I stało się: „ Słowo stało się Ciałem.” Narodził się Zbawiciel. Maryjo, Boża Rodzicielko – módl się za nami.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…10x Chwała Ojcu…
Tajemnica IV Ofiarowanie Pana Jezusa
Cóż ma człowiek, czego by nie otrzymał. Wszystko jest darem od Boga. Przyszłaś do świątyni, aby pokłonić się Bogu i ofiarować ten Dar, który od Niego otrzymałaś. Trwałaś w dziękczynieniu i uwielbieniu w chwili, kiedy usłyszałaś z ust Symeona : „ A Twoją duszę miecz przeniknie. ”Przyjęcie daru wymaga ofiary. Wszystko powierzyłaś Bogu, cokolwiek się stanie. Zaufałaś: „Oto Ja Służebnica Pańska. Niech Mi się stanie według twego słowa. ”Maryjo, Matko ufająca – módl się za nami.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…10x Chwała Ojcu…
Tajemnica V Znalezienie Pana Jezusa
Różne w życiu bywają sytuacje. Czasem trudne i niezrozumiałe. Czasem trzeba zawrócić, czasem pytać i szukać z bólem serca, aby potem odnaleźć. Trzeba czasem nic nie rozumieć, nawet jeśli to dotyczy Bożej Rodziny. Dla wszystkich nas wypływa nauka, że jeśli szukać Syna, to w domu Jego Ojca. Trzeba wszystko przyjąć z rąk Boga, każdą Jego wolę, kiedy się powiedziało: „Oto Ja, Służebnica Pańska. Niech mi się stanie według twego słowa. ”Maryjo, Służebnico pokorna – módl się za nami.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…10x Chwała Ojcu…
Tajemnice bolesne
Tajemnica I Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu
Każdy z nas ma taką godzinę, taki moment w życiu, że musi podjąć ważną decyzję. Nie może od tego uciec. Jezus doszedł właśnie do takiego momentu swojej misji. Teraz właśnie ważą się losy świata, losy każdego człowieka. Jak trudno jest zgodzić się na tak wielkie cierpienie i śmierć. Ale miłość do ludzi, która jest w Jego sercu, pomaga Mu podjąć decyzję i powiedzieć Ojcu : „Nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie. ”Każdy z nas musi w pewnym momencie życia zrezygnować z własnej woli, chociażby to bolało, chociażby miał coś stracić, poświęcić swoje zdrowie, czy siły, a nawet własne życie. Uczysz nas Jezu kochać bardziej wolę Ojca, niż naszą wolę, niż nasz lęk, nasze tchórzostwo, wygodnictwo czy obojętność .Jezus przeżywa ogromną udrękę. Wie, jak bardzo będzie cierpiał. Wie, że ta ofiara jest ratunkiem dla całej ludzkości. Jezus posłuszny Ojcu przyjmuje Jego wolę. To jest Jego miłość, miłość do ciebie, do mnie, bo miłość to ofiara z siebie.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… 10x Chwała Ojcu…
Tajemnica II Biczowanie Pana Jezusa
Przyjąłeś rany zadane bezlitosnym biczem. Nie cofnąłeś się przed ogromnym bólem i cierpieniem. Zgodziłeś się, aby stać się Ofiarą przebłagalną. Nie mów, że już nie dasz rady, że to jest ponad twoje siły, że cierpienie całkowicie cię już zmiażdżyło. Spójrz na Jezusa. Baranek niemy, poddany całkowicie woli Ojca, niewinny. Przyjmuje za ciebie ogromny ból. Spójrz na Niego i przyjmij swój krzyż. Poproś Go o siły i powtórz jak On – „ Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie.” On cię nie zostawi. On wie, co to ból i cierpienie.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… 10x Chwała Ojcu…
Tajemnica III Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa
Król boleści cierniem ukoronowany, wyszydzony, wyśmiany, bity i poniżany. Cóż to za Król? Gdzie jest Jego królestwo? To Król, który składa ofiarę za swój lud. Ofiarę krwawą i doskonałą, aby ocalić tych, którzy zapragną żyć w Jego królestwie. Płaci za nich najwyższą cenę, aby ich wykupić i zbawić. To jest cena prawdziwej miłości. Jezu, przyjmujesz tę krwawą koronę boleści i mówisz do Ojca: „Nie moja wola lecz Twoja niech się stanie. ”
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… 10x Chwała Ojcu…
Tajemnica IV Niesienie krzyża.
Idziesz drogą wąską i stromą. Niesiesz krzyż naszych grzechów. Słabniesz, upadasz, ranisz się i powstajesz. Spojrzałeś na Szymona oczami miłości i wdzięczności. Chciałeś skruszyć jego serce. Chciałeś, aby zrozumiał sens swojego trudu. Podziękowałeś Weronice, zostawiając jej na chuście swoje Oblicze. Przystanąłeś przed płaczącymi kobietami i pouczyłeś je. Ujrzałeś także swoją Matkę stojącą na drodze. Była pełna boleści, modliła się w milczeniu. Kiedy wasze oczy się spotkały, Twoje serce zabiło mocniej. Odczułeś Jej miłość i wsparcie. Łatwiej Ci było wówczas powiedzieć Ojcu: „Nie moja lecz Twoja wola niech się stanie.”
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… 10x Chwała Ojcu…
Tajemnica V Ukrzyżowanie i śmierć Pana Jezusa
Popatrz, oto krzyż. To krzyż, na którym umarłem za ciebie. Oddałem za ciebie swoje życie, aby cię zbawić. To krzyż, który już na zawsze będzie przypominał, jak Bóg umiłował świat.I nie wierz im, kiedy ci powiedzą, że Bóg cię nie kocha, nie interesuje się tobą, zapomniał o tobie, a może wcale nie istnieje. Spójrz na krzyż i zobacz Boga, który z miłości do ciebie tak cierpi. Ilekroć spojrzysz na krzyż, wzrusz się bezgraniczną miłością Boga. Krzyż to jest dowód tej miłości. To znak twojego zbawienia. Podejdź bliżej, nie przechodź obojętnie wobec tak wielkiej miłości. Pokłoń się i powiedz: ” Jezu, dziękuję Ci za Twoją miłość.”Krzyż to jest pieczęć nowego przymierza, przymierza Boga z ludźmi, nieba z ziemią. Ilekroć spojrzysz na krzyż, pomyśl o Mojej miłości do ciebie. Zobacz w tym krzyżu Moją miłość. Umierając na krzyżu dałem ci swoją Matkę. Powiedziałem: „Niewiasto, oto syn Twój, synu, oto Matka twoja.”. Przyjmij Ją za Matkę, a Ona cię poprowadzi do Mnie.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… 10x Chwała Ojcu…
Tajemnice chwalebne
Tajemnica I Zmartwychwstanie Pana Jezusa
Jest jeszcze ciemno. Kobiety wybierają się do grobu. Krzątają się i przygotowują wonności, aby namaścić Ciało Jezusa. Patrzysz na nie, ale nie idziesz z nimi. Nie zatrzymujesz ich. W Twoim sercu przechowujesz słowa Jezusa : „ Syn Człowieczy musi wiele cierpieć…będzie zabity… ale trzeciego dnia zmartwychwstanie.” Twoja miłość to ufność. Twoja miłość to niezachwiana nadzieja. Uwierzyłaś tym słowom i cierpliwie czekasz. Twoje fiat nabrało teraz szczególnego znaczenia : „Oto Ja Służebnica Pańska. Niech Mi się stanie według słowa Twego.” I stało się tak, jak obiecał. Twój Syn zmartwychwstał. Maryjo, Matko Zmartwychwstałego Pana – módl się za nami.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…10x Chwała Ojcu…
Tajemnica II Wniebowstąpienie Pana Jezusa
Twój Syn wstępuje do nieba, ale nie zostałaś sama. Zanim odszedł, powiedział: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.” I jest z nami, w Eucharystii.Maryjo, Ty pozostałaś, bo byłaś potrzebna rodzącemu się kościołowi. Byłaś potrzebna, aby oczekiwać wraz z nim Ducha Świętego. W Twoim sercu zabrzmiało ponownie Twoje pokorne fiat: „Oto ja służebnica Pańska .”Maryjo, Matko Jezusa obecnego w Eucharystii- módl się za nami.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…10x Chwała Ojcu…
Tajemnica III Zesłanie Ducha Świętego
Drzwi zamknięte. Lęk, niepewność, ukrywanie się. I te słowa Pana Jezusa: „Gdy Duch Święty zstąpi na was otrzymacie Jego moc.”Jesteś Maryjo z uczniami. Trwasz z nimi na modlitwie i oczekiwaniu na Ducha Świętego. Właśnie rodzi się kościół, a Ty jesteś się jego Matką. Ustępuje strach, drzwi się otwierają. Pokój i radość napełnia uczniów. Idą i głoszą w mocy Ducha Świętego. W Twoim sercu rozbrzmiewa znów fiat –”Oto Ja służebnica Pańska…”Maryjo, Matko Kościoła – módl się za nami.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…10x Chwała Ojcu…
Tajemnica IV Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny
Odchodzisz do nieba. Idziesz, aby już na zawsze przebywać ze swoim Synem. Ale Twoja misja się nie kończy. Tam pod krzyżem usłyszałaś kiedyś słowa Jezusa : „ Niewiasto, oto syn Twój, synu, oto Matka twoja.” Czy matka może zapomnieć o swoich dzieciach? Twoja miłość do nas wskazuje Ci nowe zadania. Posłuchaj, jak wołamy do Ciebie: Święta Maryjo – módl się za nami. Uzdrowienie chorych- módl się za nami. Ucieczko grzesznych – módl się za nami. Pocieszycielko strapionych – módl się za nami. Wspomożenie wiernych – módl się za nami. Bramo niebieska – módl się za nami. Królowo pokoju- módl się za nami. Królowo Polski- módl się za nami. Matko Miłosierdzia -módl się za nami. Matko każdego z nas – co nam odpowiesz, co odpowiesz Bogu ?I znów wsłuchujesz się w głos swojego fiat : „Oto Ja, służebnica Pańska. ” Maryjo, Matko słuchająca – módl się za nami.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…10x Chwała Ojcu…
Tajemnica V Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny na Królową nieba i ziemi.
Wywyższył Cię Bóg i uczynił Królową. Co to za królowanie? Jesteś Królową Różańca Świętego. Królujesz przez różaniec. Dajesz nam do ręki różaniec i prosisz: „Odmawiajcie różaniec.” Twoje zwycięstwo przyjdzie przez różaniec. Twoje Niepokalane Serce zatryumfuje przez różaniec. Ogromna jest moc modlitwy różańcowej. Wołamy dziś do Ciebie słowami pieśni: „Do Ciebie się cały świat ucieka, przez różaniec Twej pomocy czeka, Różańcowa Dziewico Maryjo.” Co nam odpowiesz? Co odpowiesz Bogu? ” Oto Ja służebnica Pańska. „Maryjo, Królowo Różańca Świętego – módl się za nami.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…10x Chwała Ojcu…
Tajemnice światła
Tajemnica I Chrzest Pana Jezusa w Jordanie
Jezus zanurzył się w wodach Jordanu, lecz to nie one Go obmyły. To On je oczyścił i uświęcił. Woda Chrztu Świętego obmywa nas z grzechu pierworodnego, uświęca nas i umacnia łaską Ducha Świętego, który zstąpił na Jezusa. Głos Ojca, który się rozległ, daje świadectwo: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie ”Maryjo, Matko Syna Bożego – módl się za nami.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…10x Chwała Ojcu…
Tajemnica II Cud w Kanie Galilejskiej
Maryja szybko zrozumiała trudną sytuację nowożeńców. Dostrzegła ich zmartwienie. Dobrze wiedziała, kto może im pomóc. Zwróciła się do Jezusa. Tylko Ona, tak na prawdę potrafi wstawiać się skutecznie za nami. Zna Jezusa i wie jak Go prosić – pokornie, cierpliwie, bez zniechęcenia, z ufnością i wiarą. Dlatego powiedziała ze spokojem: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.” To Ona była Matka tego cudu. To Ona jest Matką każdego cudu w naszym życiu. Maryjo, Matko Cudów – módl się za nami.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…10x Chwała Ojcu…
Tajemnica III Głoszenie królestwa Bożego i nawoływanie do nawrócenia.
Głosić, nawoływać, pouczać, świadczyć słowem i życiem, żyć Bogiem, żyć w mocy Ducha Świętego tam, gdzie jesteśmy, gdzie żyjemy i pracujemy, wśród bliskich, wśród znajomych i nieznajomych, każdego dnia i w każdej godzinie – ucz nas Matko i prowadź !Maryjo, Matko Apostołów – módl się za nami.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…10x Chwała Ojcu…
Tajemnica IV Przemienienie na Górze Tabor
Odsłoniłeś nam rąbek zasłony. Ukazałeś nam skrawek nieba, abyśmy się zachwycili, abyśmy w zachwycie nie wiedzieli, co powiedzieć, abyśmy zapragnęli tego szczęścia i aby nas nic nie zatrzymało w drodze, nie zwabiło, nie skusiło. Niebo istnieje na prawdę, ale trzeba wspiąć się z Jezusem na wysoką górę. Wspiąć się ponad to, co grzeszne i przyziemne. Trzeba zapragnąć nieba całym sercem. Maryjo, Bramo Niebieska – módl się za nami.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…10x Chwała Ojcu…
Tajemnica V Ustanowienie Eucharystii
Chleb z nieba, który daje życie światu. Pokarm Duchowy oraz Napój, aby nie ustać w drodze. To jest Ciało Moje za was wydane i i Krew Moja za was przelana. Jezu, to Ty cały jesteś. To Ty jesteś w nas, kiedy Cię spożywamy. Zapragnąłeś być tak blisko nas, jak tylko można najbliżej. Zapragnąłeś zamieszkać w naszych sercach. Zapragnąłeś żyć w nas. Pragniesz przychodzić na świat ponownie za każdym razem, kiedy Cię przyjmujemy w Eucharystii. Każdego dnia może być w nas Twoje Narodzenie. Maryjo, Matko Chleba dającego życie – módl się za nami.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…10x Chwała Ojcu…
Część 1. Droga do uzdrowienia.
Część 2. Cierpienie jest łaską.
Modlitwa o uzdrowienie do codziennego odmawiania
7.03.2021 Pan Jezus
Modlitwa o uzdrowienie
/Na podstawie słów Pana Jezusa przekazanych w dniu 7.03.2021/
Panie Jezu, dotknij mnie swoją miłością i odnów mnie przez Twoje miłosierdzie, abym żył wolny od zła przeszłości, od zranień serca i duszy. Dotknij mnie swoją uzdrawiającą ręką i nad każdym miejscem we mnie, które było zamknięte dla Twojej miłości, powiedz teraz – „Otwórz się !”, aby spłynął na nie strumień Twojego miłosierdzia wypływający z Twojego Serca, otwartego dla mnie na krzyżu. Oddaję Ci wszystkie te miejsca oraz sytuacje, w których zaistniał grzech mój lub innych, zadany przeciwko mnie. Obejmuję swoim przebaczeniem siebie i ludzi, którzy mnie zranili i proszę Cię, abyś każdego dnia, napełniał mnie swoją miłością, aż poczuję, że jestem wolny od zła przeszłości i mogę Ci służyć w wolności, którą mi ofiarowałeś. Ześlij na mnie swoje błogosławieństwo i na moją drogę prowadzącą do wolności. W Tobie jest moje zwycięstwo. Jesteś moim Wybawicielem. Pragnę trwać we wdzięczności i dziękczynieniu Tobie. Pragnę dzielić się z innymi tym, co mi uczyniłeś. Amen.
6.01.2022 Pan Jezus
Część 1 . Droga do uzdrowienia
Kocham was moje dzieci. Jestem waszym Panem i Zbawicielem. Znam was i ukochałem od pierwszych chwil waszego życia. Wszystkich was pragnę doprowadzić do uzdrowienia waszych dusz i ciał. Nie ma uzdrowienia ciała bez duchowego oczyszczenia i duchowej przemiany. Świat pragnie odzyskać zdrowie i siły. Tak dużo poświęca środków i pracy, aby przywracać ludziom zdrowie. Uczeni pracują wciąż nad nowymi lekami i szczepionkami, by pokonać choroby i zatrzymać epidemie, aby ocalić ludzkość. Moja miłość do was wkłada w wasze ręce nowe lekarstwa, nowe szczepionki i odżywki, by przynieść wam ulgę i podtrzymać wasze życie, ale prawdziwe uzdrowienie waszego ciała ma faktycznie początek i koniec w uzdrowieniu duchowym. Przez moją ofiarę na krzyżu, moją bolesną mękę i śmierć, wyzwoliłem was z grzechu i śmierci i tylko tu jest źródło waszego uzdrowienia duchowego i fizycznego. Dałem wam sakramenty poprzez które możecie czerpać z tego źródła. Każdy z sakramentów jest łaską prowadzącą do zbawienia. Chrzest wszczepia was w życie samego Boga oraz w życie kościoła, uwalniając z grzechu pierworodnego. Eucharystia to jest moje prawdziwe Ciało dające życie przez moją żywą obecność w was. Sakrament pokuty jest moim dotknięciem was przebaczającą miłością Ojca. Niesie wam uzdrowienie duszy oraz prowadzi do uzdrowienia waszego ciała. Sakramenty kapłaństwa i małżeństwa są to sakramenty mojego błogosławieństwa i mocy oraz mojej obecności w waszym życiu. Sakrament uzdrowienia chorych jest sakramentem miłosierdzia i zarazem uzdrowienia dla waszych dusz i ciał, wypływającym z mojego przebitego na krzyżu Serca. Jest dowodem miłosierdzia samego Boga, który swoją mocą oczyszcza duszę i uzdrawia ciało. Nie ma innej drogi do uzdrowienia. Jedyna droga to droga poprzez sakramenty, które oczyszczają dusze i leczą ciała. Przyjdźcie do Mnie, a zbawię was i uleczę. Sakramenty, czyli łaski mojego miłosierdzia złożyłem w ręce kościoła, byście przez posługę kościoła zostali uzdrowieni. Tam, gdzie dostęp do moich sakramentów jest trudny lub z różnych powodów niemożliwy, pragnę przywracać zdrowie poprzez modlitwę w rodzinach, grupach i wspólnotach, które z wiarą i po uprzednim przygotowaniu będą wypraszały łaskę uzdrowienia, ale i tak początek i źródło tego uzdrowienia tkwi w nawróceniu serca, uzdrowieniu duszy przez pokorny akt skruchy, przeproszenie Boga za grzechy i przebaczenie przez moje rany i moją śmierć na krzyżu. Pragnę was wszystkich uzdrowić, ale droga jest jedna i trzeba ją przejść od początku. Im bardziej zbliżycie się do Mnie, im bardziej oczyścicie swoje dusze, o tyleż więcej będę mógł wlać w was łaskę wiary potrzebnej do waszego uzdrowienia fizycznego. Moje miłosierdzie jest źródłem niewyczerpanym, ale musicie pamiętać, że to ufność mojemu miłosierdziu jest naczyniem do czerpania z tego źródła. Nie zapominajcie również o tym, że droga waszego uzdrowienia nie może rozpocząć się bez przebaczenia wszystkim, którzy wam zawinili, bez przebaczenia Bogu i pojednania się z Nim oraz bez przebaczenia sobie, by móc przyjąć prawdziwie Boże przebaczenie. Wejdźcie na tę drogę i zaproście Mnie, bym was prowadził i wspomagał wasze wysiłki swoją mocą i łaską. Powierzcie się opiece Matki Bożej, która zna drogę do Mnie i doprowadzi was do Mnie i do waszego uzdrowienia. Z Jej pomocą dojdziecie szczęśliwie i bezpiecznie. Ona nigdy nie zawodzi, nie porzuca i nie przestaje kochać. Złóżcie wszystko w Jej Matczyne ręce i módlcie się do Niej.
9.01.2022. Pan Jezus
Część 2. Cierpienie jest łaską.
Mówiłem wam w części pierwszej jak bardzo pragnę waszego uzdrowienia, ale bardziej niż uzdrowienia, pragnę waszego zbawienia. Patrzycie na waszych bliskich, patrzycie na ludzi obłożnie chorych, unieruchomionych przez chorobę na długie miesiące i lata, patrzycie na cierpienia ludzi przebywających w szpitalach, hospicjach, domach opieki i zastanawiacie się czy na pewno Bóg pragnie uzdrowienia człowieka. Choroby dotykają wszystkich ludzi, niezależnie, czy są wierzący i przyjmują sakramenty, czy są daleko ode Mnie. Jest tak wiele przyczyn, dla których przychodzi cierpienie, ale wszystkie te przyczyny mają wspólny mianownik, czyli fakt że, cierpienie jest najprostszą i najpewniejszą drogą do zbawienia. Człowiek przez swoje cierpienie zostaje włączony w cierpienia, których doznawałem podczas swojej męki i śmierci na krzyżu. Bóg Ojciec patrzy na osobę cierpiącą z ogromną miłością i współczuciem, tak jak patrzył na Mnie, na moje cierpienie, które było ofiarą za zbawienie świata. Dla ludzi, którzy są z dala od Boga, wobec słabości swojego ciała i bliskości śmierci, choroba staje się szansą na zrozumienie sensu swojego życia, na skruszenie serca oraz na powrót do Boga. Dla ludzi żyjących w bliskości ze Mną, którzy korzystają z sakramentów i karmią się moim Ciałem, choroba i cierpienie przyjęte przez nich jako moja wola stają się dla nich łaską pokuty i zadośćuczynienia za grzechy swoje i swoich bliskich, którzy się zagubili. Choroby przewlekłe, choroby małych dzieci, choroby wrodzone, trwała niepełnosprawność intelektualna i fizyczna i wiele innych chorób pozostają częścią Bożego planu zbawienia osób chorych i ich bliskich. Pomoc i opieka nad nimi ich rodzin i ludzi usługującym im niesie wszystkim Bożą łaskę i błogosławieństwo. Pragnę, abyście rozumieli, że cierpienie jest łaską i szansą na zbawienie wasze i waszych bliskich, a czasem staje się ofiarą przebłagalną za grzechy całych narodów i całego świata. Zaufajcie Mi, że nigdy nie opuszczam nikogo w jego cierpieniu, ale udzielam tyle łaski, ile potrzebuje, aby to cierpienie stało się źródłem zbawienia. Nie mogę jednak zmienić woli człowieka, który odrzuci Mnie i wszystkie moje łaski. Módlcie się za chorych i cierpiących, samotnych i opuszczonych, aby ich cierpienia, nie były bezowocne lecz, aby przyniosły zbawienie.
O sobie - świadectwo
Pochodzę z tradycyjnej rodziny katolickiej. Dzieciństwo miałam smutne, dokuczała mi samotność i tęsknota za rodziną. Wciąż obcy ludzie wokół mnie, wciąż wyjazdy w nieznane, łzy pożegnań z bliskimi i odnajdywanie się w nowej, trudnej rzeczywistości. Miałam słabe zdrowie i od najmłodszych lat przybywałam poza domem w różnych sanatoriach dla dzieci. Skończyło się to wraz z pójściem do szkoły. Moja dziecięca wiara była szczera i prosta, ale jeszcze nie była zakorzeniona w doświadczeniu Boga. Była oparta tylko na tradycji przekazanej mi przez rodziców i dlatego nie starczyło jej na długo. Kiedyś, jako nastoletnia dziewczyna byłam poza Krakowem w drewnianym, starym domku pośród lasu. Zerwała się straszna burza z piorunami. Dom nie miał zabezpieczenia przed piorunami, ponieważ gospodarze nie dbali o to. Sami mieszkali w dużym murowanym domu, a stary domek wynajmowali wczasowiczom. Nie wiem skąd znalazłam tam Pismo Święte. Była noc, ale było tak jasno od piorunów, że właściwie nie potrzebowałam latarki. Zaczęłam czytać i patrzeć sercem na Pana Jezusa, na Jego poświecenie, na Jego miłość, na Jego śmierć na krzyżu i coś się we mnie zmieniło. Czułam, że przez strony Pisma Świętego mówi do mnie sam Jezus i że rozumiem to, co do mnie mówi. A mówił o tym, że jest miłością, że żyje, że umarł za mnie na krzyżu i chce, abym uwierzyła w Niego. Burza ustała, było już bardzo późno, a ja nadal trzymałam w rękach Pismo Święte i nie mogłam się od niego oderwać. Potem rozpoczął się dla mnie czas rekolekcji wakacyjnych w Ruchu Światło-Życie. Piękne chwile – wspólna modlitwa, śpiew, wycieczki, ogniska, nowi ludzie – radośni, z miłością w sercu do Boga i ludzi. Niestety podczas jednych z takich rekolekcji, gdzieś w górach, stało się coś nieoczekiwanego. Było to w kościele przed mszą św. Poczułam nagły ból brzucha, niepokój, wyszłam z kościoła, czułam się bardzo źle. Dolegliwości powoli ustępowały, ale nie do końca. Część z nich została i to na długo, bo na 42 lata, pomimo wielu wizyt lekarskich i różnych metod leczenia. Zaliczyłam także kilku tzw. uzdrowicieli, bioenergoterapeutów, otarłam się o okultyzm, próbowałam homeopatii. Nic to nie pomogło. Było chyba gorzej, bo zaczęłam prosić Pana Boga o śmierć. Od tamtej chwili świat dla mnie poszarzał. To tak, jakby zatrzymać ptaka w locie i nie pozwolić mu dalej wzbijać się do góry. Pytałam – Boże, dlaczego ? Przecież byłam na rekolekcjach, nie zrobiłam nic złego. Ale odpowiedzi nie było. Zaczęłam żyć ze spuszczoną głową, smutna i w poczuciu bezradności w stosunku do mojej trudnej sytuacji, w której się znalazłam. Ale Bóg mnie nie opuścił. Moja przyjaciółka z liceum bardzo mnie wspierała, nie pozostawiała mi ani chwili na to, aby się smucić. Przy niej nie można było się niczym martwić, wciąż żartowałyśmy i śmiałyśmy się. Nikt, kto patrzył na nas, nie przypuszczałby, że we mnie jest tyle smutku i udręczenia. A ja robiłam wszystko, aby zapomnieć, że żyję. Lata licealne dobiegały końca i przyszedł czas na ważne decyzje życiowe. I znów przechodziłam bardzo trudne chwile. Rozstałam się z przyjaciółmi, oblałam egzamin na studia i nie wiedziałam, co robić dalej. Wróciły też wątpliwości, co do wiary w Boga. Musiałam odpowiedzieć sobie na bardzo ważne pytanie: czy uwierzyć w Boga i pójść Jego drogą, czy iść przez życie bez Niego. Wahając się, wybrałam się na procesję Bożego Ciała w Krakowie z Wawelu na Skałkę. Stałam na brzegu chodnika i patrzyłam jak ogromna rzesza ludzi w habitach i sutannach przesuwa się przed moimi oczami w skupieniu i jakiejś głębokiej wewnętrznej ciszy. Były to lata 80 – te. W procesji uczestniczyły chyba wszystkie zakony męskie i żeńskie z Krakowa i okolic, księża i chyba klerycy. Patrzyłam na młode dziewczyny, postulantki czy nowicjuszki i zastanawiałam się nad tym, czy wszyscy oni ulegli złudzeniu, że Bóg istnieje? Jak można poświęcić temu złudzeniu całe swoje życie? Szukałam odpowiedzi na te pytania chodząc regularnie na Mszę św. i przyjmując Komunię św. Z czasem w moim sercu zaczął panować pokój i wróciła wiara. Zrozumiałam, że Bóg jest na prawdę i że jest mi bardzo bliski poprzez Jezusa Chrystusa, którego przyjmuję do serca w Eucharystii. Zrozumiałam, że już tyle pokoleń ludzi usłyszało Jego głos w swoim sercu i odczuło Jego miłość, a nawet poświęciło Jemu całe swoje życie. Nie mogło więc być pomyłki. Gdyby Bóg nie istniał, a Jezus nie przychodził na prawdę do serc ludzi w Eucharystii, to wiara w Boga zanikła by szybko, już po kilku pokoleniach, a ona trwa nadal. Nowi ludzi wciąż odczuwają obecność żywego Jezusa w swoim sercu, a On ich prowadzi do Siebie. Uwierzyłam w Jezusa Chrystusa. Uwierzyłam w Bożą miłość do mnie. W następnym roku dostałam się na upragnione studia, przyszły nowe przyjaźnie, przyszła miłość do mojego przyszłego męża. Kiedy zdawałam po raz drugi na studia, zabrakło mi jednego punktu. Pojechałam szukać wolnego miejsca na podobnym kierunku poza Krakowem. Wybrałam się do Lublina. Pociąg jechał długo i zanim załatwiłam swoje sprawy na uczelni, zrobiło się szaro. Wróciłam na dworzec i dowiedziałam się, że ostatni pociąg do Krakowa właśnie odjechał, a następny będzie dopiero jutro rano. Szłam przez nieznane ulice przed siebie i pytałam Boże – gdzie mam pójść ? Jest już prawie ciemno. Jestem sama w obcym mieście. Minęłam jaskrawy napis – Hotel, przed którym stało kilku mężczyzn i patrzyło z zainteresowaniem na przechodniów. Nie weszłam do środka. Nagle przyszła mi myśl, zapytam przechodzącą kobietę o najbliższy kościół. Okazało się, że prawie przed nim stoję. Pomyślałam sobie, że bezpieczniej będzie przenocować w kościele, schowana pod ławką, niż w niepewnym hotelu. Weszłam do kościoła i zdziwiłam się, że tak dużo ludzi przyszło w dzień powszedni na nabożeństwo. Skierowałam się do bocznej nawy i wybrałam ławkę, na której przenocuję po zamknięciu kościoła. Msza była bardzo uroczysta. Jakieś sztandary, biskup, rozmodleni ludzie, a ja myślałam tylko o dobrym i bezpiecznym noclegu. Po błogosławieństwie, jakiś ksiądz podszedł do mikrofonu i powiedział coś, w co nie mogłam uwierzyć i nadal nie mogę. Zaprosił wszystkich pielgrzymów do sali obok zakrystii, gdzie przygotowane są łóżka, koce i ciepła herbata. Okazało się, że w tym kościele znajdują się relikwie Krzyża Świętego, a właśnie jutro przypada Święto Podwyższenia Krzyża i pielgrzymi z różnych stron przybyli na to jutrzejsze święto. Nie słyszałam wcześniej o takim święcie, ale od tego czasu stało się ono wyjątkowo bliskie mojemu sercu. Spało mi się średnio, bo starsze panie strasznie chrapały, a pobudka była koło piątej rano. Poza tym byłam nadal pod ogromnym wrażeniem tego, co się wydarzyło, bo zamiast spać ukryta na ławce kościelnej miałam pryczę z kocem i ciepłą herbatę. Dla mnie to był po prostu – cud ! Kilka dni po powrocie do domu dostałam zawiadomienie o przyjęciu mnie na studia w Krakowie .Pragnę napisać jeszcze o jednym wydarzeniu z mojego życia. Był rok 2009, byłam szczęśliwą mężatką, miałam nastoletnią kochaną córkę i dobrą, choć trudną pracę. W miarę regularnie modliłam się z moją siostrą. Ale, od jakiegoś czasu, czułam się słabsza, zaczęłam odczuwać jakieś nieokreślone dolegliwości brzuszne, traciłam apetyt i wszyscy dokoła twierdzili, że źle wyglądam. Zdecydowałam się na badania. Badanie USG jamy brzusznej uwidoczniło dużego guza /8 cm/w miednicy małej, oraz obecność krwi w jamie Douglasa. Kolejne badania w szpitalu potwierdziły rozpoznanie, a lekarz, który przez 2 tygodnie leczył mnie bez skutku, zdecydował się na operację. Jak się okazało, wyznaczony termin operacji wypadł w przeddzień Święta Matki Bożej z Lourdes. Byłam słaba, i tak załamana, że nie potrafiłam się modlić. Przychodziłam do szpitalnej kaplicy i siedziałam ze łzami w oczach. Natomiast moja rodzina wraz z moją siostrą rozpoczęła szturm do nieba. O moje uzdrowienie modliło się wiele osób, ponieważ moja siostra zaalarmowała wszystkich, kogo tylko mogła. Po około 2 tygodniach siostra oznajmiła mi, że powinnam zrobić ponowne badanie USG. Ja również zauważyłam dziwną poprawę. Bóle brzucha prawie ustąpiły i mogłam już jeść. Wróciłam do szpitala i odnalazłam doktora, z którym byłam umówiona na operację. Poprosiłam go, żeby zbadał mnie ponownie, bo czuję się lepiej. Badanie trwało długo, a doktor nic nie mówił tylko patrzył w ekran monitora, dokonując wielokrotnie pomiarów. Po dłuższej ciszy powiedział, że nie wie jak to się stało, ale guz jest o połowę mniejszy i że lepiej poczekać jeszcze z tą operacją. Przy pożegnaniu powiedziałam mu, że wiele ludzi modli się za mnie. Więcej się z doktorem nie spotkałam. Po miesiącu zrobiłam kontrolne badania, ale tym razem w Instytucie Onkologii, aby ustalić jak ma przebiegać moje dalsze leczenie. Lekarz, który mnie badał był bardzo zdziwiony, o jakim guzie ja mówię i chyba by w niego w ogóle nie uwierzył, gdyby nie to, że miałam przy sobie wyniki badań USG i rezonansu magnetycznego. Na zakończenie powiedział krótko: –”Ja tu nic nie widzę”. Wiem, że Pan Jezus uzdrowił mnie cudownie przez wstawiennictwo Matki Bożej z Lourdes. Doświadczyłam Jego łaski uzdrowienia, abym świadczyła o tym, że On żyje i działa. Doświadczyłam Jego miłości uzdrawiającej. Pisałam wcześniej o dolegliwościach brzusznych, które rozpoczęły się w młodości, podczas rekolekcji wakacyjnych i trwały prawie 42 lata. Zanim ustąpiły przeszłam długą drogę uzdrowienia wewnętrznego. Bardzo pomocne były mi wszystkie pouczenia, które otrzymałam z Nieba, ale samo uzdrowienie fizyczne dokonało się faktycznie poprzez Eucharystię i modlitwę podczas Mszy Świętych z Modlitwą Uwielbienia i Uzdrowienia w mojej parafii, na które uczęszczałam regularnie przez kilka lat, za które jestem ogromnie wdzięczna Księdzu Proboszczowi i Księdzu Janowi. Seminarium Odnowy Wiary umożliwiło mi oczyszczenie z okultyzmu. Ponadto przeszłam również długie i bardzo dotkliwe oczyszczenie serca. Podczas tego oczyszczenia oddałam siebie i swoje życie Jezusowi, aby był moim jedynym Panem. Jezus jest dla mnie Bogiem bliskim, miłosiernym i wszechmocnym. Kiedy pobłądzę, czy podejmę złe decyzje, czy uczynię coś złego w swojej głupocie, czy słabości, wtedy szybko biegnę do Jezusa ze skruszonym sercem i proszę, aby mi przebaczył i naprawił to, co zepsułam, sprowadził mnie na nowo na Bożą drogę, przemienił swoją cudowną łaską „moje skruszone zło ” w dobro. Jest wszechmocny, wiec wszystko może uczynić. I tak się dzieje. Zawsze poucza mnie z cierpliwością i miłosierdziem i ze wszystkiego potrafi wyprowadzić dobro. Czeka tylko, aż zrozumiem, że źle uczyniłam i z pokorą przyznam się do winy. Wtedy okazuje mi swoje wielkie miłosierdzie. Kocham Go i dobrze mi iść z Nim przez życie. Daje Mi radość i siłę. Ufam Mu i z Nim jestem spokojna. W dniu 3 maja 2019 oddałam siebie Matce Bożej, która dużo wcześniej zaprosiła mnie do swojego Dzieła Ratowania Biednych Grzeszników przez Jej Niepokalane Serce. Kim była i jest w moim życiu Matka Boża i co dla mnie uczyniła najlepiej oddaje wiersz, który napisałam dla Niej z wdzięczności i zamieściłam w rozdziale” Wiersze „.Stał się on hymnem naszej grupy. Zmienię go tylko na wersję osobistą, ponieważ każde z tych słów ma dla mnie bardzo głęboką wymowę i przypomina mi konkretne wydarzenia z mojego życia.
O Maryjo, Matko ukochana. Matko, nigdy nie zawiodłaś mnie. Matko cudów, Matko pocieszenia. Matko łaski i ratunku w każdy dzień.
Patrząc na moje życie, trudne i czasem zupełnie niezrozumiałe, mogę stwierdzić z całą pewnością, że dla Boga nie ma nic niemożliwego, nic, czego nie mógłby odmienić, uleczyć, czy jakoś rozwiązać, jeśli tylko cierpliwie i wytrwale będzie się to Jemu powierzać i pozostanie się Mu wiernym. Mam świadomość, że całe dobro, ale również każdy trud i cierpienie w moim życiu, po prostu wszystko, było niezwykłą łaską Bożą. Dziękuję Bogu za to, co mi uczynił. Zachwycona Bożym działaniem wołam w swoim sercu : Wszystko jest łaską Twoją, Panie! Na zakończenie muszę przyznać, że nie byłam, ani lepsza, ani gorsza od Was. Doświadczałam tak jak Wy ludzkich słabości. Byłam jedną z Was, pochłonięta pracą, codziennymi obowiązkami domowymi, doświadczana różnymi trudnościami i przeciwnościami, obdarowywana chwilami radości i szczęścia. Taka proza życia, ale było we mnie pragnienie szukania Boga, pragnienie Jego miłości i bliskości. Niebo przybliżyło się do mnie. Dlaczego ? – nie wiem. Być może byłam mniej pojętnym uczniem w szkole Ewangelii, skoro musiałam mieć lekcje indywidualne. Na początku dostawałam słowa duchowego poznania zapewniające mnie o tym, że Jezus mnie kocha, że jest przy Mnie, że nie jestem sama z moimi problemami, że nigdy mnie nie opuści. Potem przeszłam nauczanie w szkole Maryi, krok po kroku, od podstaw – taki elementarz, połączony z zadaniami domowymi poprzez które, Matka Boża zaprosiła mnie i naszą grupę do swojego Dzieła Ratowania Biednych Grzeszników przez Jej Niepokalane Serce. Z czasem te słowa poznania stawały się Bożym prowadzeniem i pouczeniem w różnych moich problemach duchowych i życiowych. Na końcu zrozumiałam, że niektóre przesłania nie są tylko dla mnie i naszej grupy, ale powinnam się nimi podzielić z innymi. Rozpoczynam więc, a Wy przyjmijcie ten mój dar jako dar dla Was. Wsłuchajcie się w Boże pouczenia i skorzystajcie z Bożego prowadzenia. Beata
Spis treści rozdziałów: Boże prowadzenie /2015-2022/
Boże Prowadzenie - Rok 2015
Boże prowadzenie –Rok 2016
Boże prowadzenie – Rok 2017
Boże prowadzenie – Rok 2018
Boże prowadzenie – Rok 2019
Boże prowadzenie –Rok 2020
Boże prowadzenie – Rok 2021
Boże prowadzenie – Rok 2022
I – Drogowskazy dla świata.(1-15)
II – Jam jest Pan Bóg twój. Jestem i działam.(1-10)
III – Maryja dla świata
IV – Duch Święty wszystko wam przypomni, co wam powiedziałem.(1-3)
1. Proście, niech co dzień wypełnia się wola Boża w waszym życiu.
2. Ufność w Boże miłosierdzie.
3. Nie zamykaj sobie nieba. Przebacz.